
W on dzień osobliwy, gdy niebo najniżej ku ziemi się nachyla, a serca ludzkie w pokorze i radości zgodnym biją rytmem, zebrała się społeczność nasza szkolna na dorocznym, uroczystym spotkaniu wigilijnem. A było to zgromadzenie pełne światła, śpiewów, woni potraw i serc otwartych.
Obrus haftowany pamiątka rodzinna, z serca darowany przez panią Hanię, okrywał stół biały, a na nim, wedle dawnego obyczaju, i sianko się znalazło, i dodatkowe nakrycie dla wędrowca zbłąkanego. Zastawa piękna blaskiem jaśniała, a sztućce – ku uciesze wszystkich – na miejscach swych spoczywały (co, jak się rychło okazało, rzeczą wcale tak prostą nie bywa). Pośrodku stołu leżał opłatek – biały jako śnieg świeży.
Opłatkiem dzieliliśmy się, jak to u nas od lat bywa, z serdecznością wielką i wzruszeniem szczerym. I jak zawsze nie został ni okruszek! Wedle tradycji każdy też mógł nabyć opłatki na własny stół wigilijny, a ofiary przy tej sposobności złożone wsparły dzieła naszej polskiej parafii – za co wszystkim darczyńcom z całego serca Bóg zapłać.
W duchu nowych czasów służył nam także kominek cyfrowy – ciepłem wprawdzie nie grzał, aliści w nastroju świątecznym wiernie sekundował. Atmosferę wszelako tworzyli ludzie, a tych było zaiste mrowie! Uczniowie nasi, Rodzice ich i Dziadkowie, Nauczyciele z rozlicznych zakątków Węgier przybyli, Absolwenci z Dziatwą swą, a także goście wielce dostojni:
Zespół ów przywiózł z sobą i gwiazdę kolędniczą, i najprawdziwszego turonia! Dziatwa nieco się turonia strachała, lecz wnet z nim się oswoiła, a uciechy było co niemiara. Śpiewy ich porwały całą Polonię – głosami dźwięcznemi rozbrzmiała nasza sala od ściany do ściany.
Nie był to wszelako jedyny występ dnia onego. Na saksofonie kolędę zagrał Albert Hardy, dźwiękiem ciepłym i pełnym wzruszenia salę całą napełniając. A i najmłodsi nasi nie pozostali w tyle – przedszkolaki, z tremą walcząc i z niedoświadczeniem scenicznym się zmagając, Jasełka przed zgromadzonymi wystawili, serca wszystkich radując i uśmiech szczery na twarzach wywołując.
Wedle starego zwyczaju choinkę piernikami stroiliśmy – za które ponownie serdeczne dzięki składamy Klubowi Seniora w Domu Polskim – i pierogi własnemi rękami lepiliśmy, po czym do wspólnej biesiady zasiedliśmy.
I było ciepło. I było rodzinnie. I było prawdziwie.
Jak w domu. Jak u siebie.
Jak w naszej szkole, co od lat tradycję z nowoczesnością splata i w dobro człowieka niezmiennie wierzy.
TŁUMACZENIE DŁUŻSZYCH TEKSTÓW MOŻE CHWILĘ POTRWAĆ...
POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA - KOPIOWANIE ZABRONIONE.
NA PODSTAWIE: Ogólnokrajowa Uzupełniająca Polska Szkoła i Przedszkole na Węgrzech
NAPISZ DO REDAKCJI - PODZIEL SIĘ WIADOMOŚCIĄ
Wyjątkiem jest uzyskanie indywidualnej zgody redakcji, wówczas zgodnie z prawem autorskim należy podać źródło:
Polonijna Agencja Informacyjna, autora – jeżeli jest wymieniony i pełny adres internetowy artykułu
wraz z aktywnym linkiem do strony z artykułem oraz informacje o licencji.